niemniej, komputer ruszam stosunkowo mało - stąd poważne zaległości w lekturze blogów :P. Trzeba to nadrobić...
Ale ale :)
Miałam się pochwalić.
We środę przyszła paczuszka (ha, paczuszka - wielkie pudło :D) od Kasi - u której wygrało mi się :> ostatnio candy.
No popatrzcie jakie cuda ^^
Aż mi się przez resztę dnia pyszczek cieszył ^^. Zresztą - dalej się cieszy :D.
Robótkowo się wykańczam :P.
Ot taka mała zajawka czegoś, co powinnam jutro skończyć :) (ale w całości pokażę dopiero, kiedy dostanie to osoba, dla której jest przeznaczone).
Dziergam też Madame, szyję, zaszywam podarte ubrania i zabawki, których nagle powyłaziły jakieś dziwne ilości i (co jest przyczyną tego poprzedniego :P) sprzątam, sprzątam i jeszcze raz sprzątam. Częściowo - bo mnie naszły wiosenne porządki, częściowo - bo przy tylu osobach na takim metrażu zawsze jest co robić :P (np. Antoni właśnie przeleciał z miseczką płatków - oczywiście kilka mu wypadło...)
Wczoraj dopucowałam mieszkanko, bo miał przyjść pan z agencji nieruchomości - przedyskutować i podpisać umowę i zrobić zdjęcia... więc - chatka odpicowana. Pan ostatecznie nie przyszedł - ponoć się rozchorował (chyba na długi weekend :P czy inny leżing albo smażing) i ma zadzwonić w poniedziałek... ale było czyściusieńko... dopóki nie wrócili chłopcy. W ciągu godziny mieszkanie wyglądało jakby przez nie huragan przeszedł....
Syzyfowa praca...
A na zakończenie - mlecyk...
oraz najpiękniejsza z dziewczynek :)
odpoczywająca w słońcu (wędruje za tą słoneczną plamą jak kociątko :>)zerkająca...
oraz z najlepszym ostatnio przyjacielem :).
A teraz zmykam oglądać mój ukochany serial, bo mnie jakoś tak naszło, a zaległości mam już spore...
Do zobaczenia!




















