Pomoc dla Lenki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 listopada 2012

echhh...

Dalej na walizkach... i nie wiem, kiedy to się wreszcie skończy :/

Dla odmiany, dzisiaj większa porcja zdjęć. Żeby nie było, że nic nie robię :P

Ale najpierw TUSALowy słoiczek, w którym w końcu coś przybyło.


A teraz do rzeczy.
Po pierwsze primo - etui na Kindle'a (zwanego również Kundelkiem :))

Z piżamki wygrzebanej na ciuchach :) z kieszonką na kabelek.

A po drugie - wydziubany na przerwach piórniczek - nic specjalnego 

Tyle moich tworów gotowych. Jest jeszcze kilka w stanie mniejszej lub większej rozsypki, ale nie chce mi się nawet zrobić im zdjęć :/.

Natomiast mam do pokazanie trochę prezentów :>

Po pierwsze od Izary - umówiłyśmy się na wymiankę, Ja już prezent dostałam, a moja część - aż wstyd się przyznawać :( - jeszcze nie skończona.
A popatrzcie jakie cudo ^^
wiedźmi kuferek ^^ wraz z zawartością.

Dostałam też prezent od Agafii.

Oraz od Bulmy (to w ramach zabawy "Podaj Dalej")
(strasznie niewyraźne wyszło, ale przy tych jakże słonecznych dniach, robieniu zdjęć w piwnicy :P i moim cudownym aparacie w komórce - efekty są, jakie są :/)

Na koniec fotki ze spacerów 

synków dzieło przy okazji pierwszego śniegu

A na zakończenie - Leniuszek, bo dawno jej nie było :P
Z Lenką byliśmy niedawno w Warszawie na wizycie w poradni genetycznej w IMiD - wyniki badań za pół roku. W przyszły wtorek kontrola u neurologa.
Niemniej, mamy niewielkie - ale jednak - postępy.Mała dalej nie siedzi ani nie pełza, jednak zaczyna wyrażać zdecydowane chęci, żeby to robić. Nogi już są gotowe do pełzania i raczkowania (kopie jak koń :>). tylko barki nie nadążają... 

Ach, i byłabym zapomniała :)
Dostałam wyróżnienie od Panny Licho :) - Liebster Award.

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.

i pytania, które zadała Licho:
1. Co najbardziej lubisz w blogowaniu? Może są rzeczy jakich nie lubisz?
Odkrywanie różności i poznawanie (na ile można poznać kogoś przez taką formę kontaktu) nowych osób i ich świata

2. Ulubione zwierzę?
Nie mam jednego - ćmy, koty i sowy.

3. Ulubiony wykonawca muzyki?
Tu również nie mam jednego ulubionego. Zazwyczaj to, co akurat słucham :P

4. Ulubiona książka?
Kolejny raz nie mam jednego typu :P  "Opowieści Sieroty" Catherynne M. Valente, cykl o Patrolach Łukianienki, ogólnie Świat Dysku Pratchetta... i jeszcze więcej :)

5. Czy wierzysz w duchy? ;)
Ano :)

6. Jaką książkę/grę/ulubioną historię powinni zekranizować?
"Opowieści Sieroty" - chociaż nie wiem, czy się da :P

7. Ulubiony sport?
Pływanie.

8. Lubisz gotować? Jeśli tak, to co? :)
Od jakiegoś czasu lubię :) przede wszystkim słodkości oraz makarony

9. Ulubiony kosmetyk?
Perfumy :>

10. Krótkie czy długie włosy?
Zdecydowanie długie, chociaż od moich mnie już czasem szlag trafia :P

11. Oglądasz seriale? Jeśli tak, to jakie :)
Tak. Po pierwsze Doctor Who, po drugie Doctor Who, po trzecie Doctor...  (psychofanka mode on :>)
Nie no, Doctor Who, Fringe, Ranczo, Carnivale, Columbo... 


A ja nominuję - wszystkich, którzy tu zaglądają :)


A na dobranoc...
:)

niedziela, 19 sierpnia 2012

przelotnie

do komputera dostęp mam cokolwiek utrudniony, wiec przelotem tylko zaglądam i na własne poletko, i na cudze...
póki co bujamy się od jednych rodziców do drugich... męczące to... ale wytrzymamy :)
tym bardziej, że jutro jadę podpisywać umowę i mieszkanko lubelskie będzie sprzedane... zostaje tylko wywieźć resztę gratów (meble już prawie wszystkie wywędrowały), no i ofc kupić nasze powiedzmy że wymarzone :>
a w czwartek trzymajcie kciuki gdzieś koło 10tej...

do tego wspomniana wcześniej wizyta u lekarza... dostaliśmy wykaz badań, które trzeba będzie zrobić jej w październiku, jak będziemy na badaniach genetycznych w IMiD... oraz dostaliśmy namiary na rehabilitantkę w Łukowie - czyli tam, gdzie się wyprowadzamy... mieliśmy już dwie wizyty i jestem bardzo zadowolona ^^ i trochę wkurzona, bo okazało się, że ta rehabilitacja, na której była Lenka... okazało się, że z Vojtą ma to niewiele wspólnego :/... echhh...
no i Lena wyjazdowa


na froncie robótkowym posucha - ukończyłam metryczkę (i czeka na wysłanie)



butki dla młodej leżą rozgrzebane... nie idą mi strasznie... wypróbowałam już kilka wzorów i wszystkie sprułam :/ nie ma ktoś wzoru na buciki dla półtorarocznego dziecka na szydełko rozmiar 3? :>

no i TUSALowy słoiczek, w którym nic prawie nie przybyło.



tymczasem się żegnam... nie wiem, do kiedy.


PS. plus zdjęcie z dzisiejszego spaceru
taką mamy ładną okolicę (no dobra, może nie najbliższą, bo ze 20 minut się idzie, ale i tak blisko :D)

niedziela, 24 czerwca 2012

WIPy, TUSAL i anioł

Dzisiaj będzie w miarę szybko :P
Znowu mam problem z czasem - dlaczego doba jest taka krótka?!
Nie ma ktoś pożyczyć jakiegoś Tardisa? :P

Loża szyderców... pardon, WIPów... Mam nadzieję, że to mnie zmobilizuje do skończenia ich jak najszybciej.
Królik

i ćma :)


Oczywiście WIPów jest więcej, ale wstyd się do tego przyznawać, a i te chcę skończyć w pierwszej kolejności.

Coś co jeszcze wczoraj było WIPem, ale zostało skończone i trafiło jako prezent na 25 rocznicę ślubu mojej chrzestnej :)


Janioł opiekuńczy
Janioł jest naprawdę spory - 88 cm - większy od Leny, a mniejszy od Antka.
Tutaj zdjęcie zaraz po uszyciu - żeby było widać rozmiar.

Prezent się spodobał, a przyznam, że i ja jestem z niego całkiem zadowolona :)

No i na koniec TUSALowy słoiczek

Razem z moją Madame Butterfly. Trochę jej przybyło, została mi większość ostatniej kartki i koraliki.

I na tym kończę i pędzę dalej oglądać Doktora ^^

PS. Wszystkiego dobrego z okazji Przesilenia/Kupały/Sobótki itd :) Niech lato będzie dobre ^^

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

wiosna, panie sierżancie!

(filmu nie oglądałam :P)

Wyczekiwana zielona mgiełka w końcu się pojawiła ^^.

Chociaż wiosna ma i swoje minusy... z których jeden skutecznie mi podniósł rano ciśnienie.
Mrówki.
Człapię rano ledwo przytomna do łazienki - a tu przy ścianie w przedpokoju - piękna defilada tego małego diabelstwa ><". Podejrzewam, że mój wrzask pobudził wszystkich w bloku. W ciągu pół godziny mrówczy żywioł został jako tako opanowany za pomocą olejku lawendowego, ale muszę się zaopatrzyć w płytkę przeciw owadom.... ale jak na klatce ładnie pachnie :D może nieco zbyt intensywnie tylko...

W piątek naszło mnie na poprawiny :) Marudziłam na tego aniołka, marudziłam - wiec w końcu przestałam marudzić i wzięłam go w obroty - przerobiłam sukieneczkę (dalej nie jest to to, co bym chciałam, ale lepiej niż poprzednio) i dodałam mu rumieńce - wszak wiosna jest :).
rumieńce chyba niezbyt widać, ale tam są :P

Żabolek dostał kieckę - i pojechał na urlop na Hawaje

Ale przed wyjazdem zdążył sobie cyknąć fotkę z chłopcami

Do kompletu pokażę, jak mi przybywa panienki motylkowej
Już bliżej niż dalej :)

A, i słoiczek TUSALowy jeszcze

Cóż poza tym.... młoda dziś w Warszawie - pani rehabilitantka stwierdziła sporą poprawę w kontroli główki i w nóżkach, natomiast dalej są problemy z pleckami i barkami. Do kompletu dwa nowe ćwiczenia, jedno wycofane, kilka w nowym lepszym (czytaj dłuższym i bardziej męczącym) wydaniu. Teraz czekam na powrót moich dzielnych podróżników.

A na koniec - na życzenie Nurrguli - butki :D
Nie dość, ze bardzo mi się podobają, to jeszcze są wygodne :D.

Zmykam na mrówczy patrol (bo mrówy nie dają za wygraną i cały czas przysyłają swoich zwiadowców, aby przejąć władzę nad świa...eee...jedzeniem :P).

PS. Za jakie grzechy Blogger chce zabrać stary interfejs?! Ja się tak nie bawię :( Ten nowy mi się zupełnie nie podoba.

czwartek, 5 kwietnia 2012

galopem z życzeniami

Ano, galopem, galopem, bo pakować się muszę :) Dzisiaj zjeżdżam z dzieckami do rodziców, gdzie mam zamiar pozostawać do przyszłego piątku.
W związku z tym, że będę miała bardzo ograniczony dostęp do sieci - już dzisiaj chciałam złożyć życzenia wszystkim świętującym Wielkanoc. Niech te święta będą dla Was pogodne i spokojne.

W końcu udało nam się zwalczyć wszelkie choróbska (tfu tfu) - tylko Wojtkowi udało się nie rozłożyć. Wirusiska wstrętne skutecznie uniemożliwiły mi wysprzątanie domu... i mi źle z tym. Wiosenne porządki to w moim wypadku nie wybór, a wewnętrzny przymus... Już wiem, co będę robić jak wrócę :P.

Przy okazji wyjazdu mam nadzieję nadrobić zaległości robótkowe... szczególnie w materii haftów, bo tam mi taka góra urosła, że nie wiem, czy się do lipca wyrobię :/. Przybyło mi sporo Madame (w ramach chorobowego oglądania Naruto :D), ale następne już czekają w kolejce i się niecierpliwią.
Nadrobiłam za to zaległości szkółkowe.... których zaraz sobie znowu narobię :/ Niestety nie chce mi się ciągać maszyny do mamy :P, a szycie w ręku - chociaż lepiej się z nim czuję - to jednak nie ten efekt.
A oto co zrobiłam:
Kuń


i kolejny misiek  - strasznie mi nie wyszedł :/
Może jakby był z futra to by lepiej wyglądał... miałam mu też trochę skrócić łapki... Ale nic, jest jaki jest. Wojtuś przerobił go na misiowego króla - zrobił mu z papieru koronę i tron.... i przyznam, ze misiek od razu wygląda dużo lepiej :). Muszę mu w końcu cyknąć fotkę :).

A na koniec - oczywiście mały Leniuszek. Rehabilitantka dała prikaz kłaść małą jak najwięcej na dość twardym podłożu  - np. na kocyku na podłodze. Malutka bardzo to lubi, w dzień nie chce w ogóle zasypiać w łóżeczku, tylko na podłodze... ale kocyk jak widać to dla niej też za dużo :P. Z dzikim uporem złazi z niego i dopiero wtedy zasypia. Wszelkie próby przeniesienia jej na kocyk lub do łóżeczka kończą się groźnymi pokrzykiwaniami. A oto jak ostatnio usnęła...
(wyjdę na wyrodną matkę :P)
Kręciła się, pokrzykiwała... a jak doszła do zaprezentowanej na zdjęciu pozycji momentalnie usnęła.
Mój mały dziwaczek.

Teraz kończę, pędzę do przedszkola po chłopców i rozpoczynam operację "Pakowanie". Do zobaczenia po świętach :).

środa, 22 lutego 2012

TUSAL, wiosny powiew i wtopa

Na początek - słoiczek TUSALowy
powoli przybywa (głównie dzięki szyciu :P)


po drugie - czy wy też czujecie wiosnę w powietrzu?
bo ja tak... i nie tylko w powietrzu :)
echhh... :) nie mogę się już doczekać cieplejszych dni...

poza tym miotam się jak wściekła norka. Oczywiście w związku z tą przeprowadzką... Denerwuję się, czy dobrze robimy, denerwuję się decyzjami, denerwuję się czekaniem... jedyne co mnie nie denerwuje to planowanie naszego przyszłego mieszkanka :D.
Zaraz idę wystawiać nasze mieszkanie... a w weekend jedziemy do rodziców... i będziemy tam dumać nad mieszkaniem. Ponieważ mamy już jedno na oku... Ma sporo zalet, ma też kilka wad... A największą z nich jest to, że to mieszkanie teściów ><". No bo weź tu się targuj z teściową ><".

No nic, będziem się tym martwić w weekend :P.

A na koniec - aż mi głupio się przyznawać - wtopiłam strasznie. No jak ja mogłam podając swoje ulubione seriale zapomnieć o Ranczu? ><". Które plasuje się na miejscu trzecim w mojej top-liście?
...
Shame on me.

wtorek, 14 lutego 2012

zakupy, seriale i misiek

Powróciłam. Obładowana jak wielbłąd i w miarę wypoczęta :). Teraz próbuję znowu jakoś umościć się w swojej codzienności... troszkę kiepsko idzie, bo znów mam "stan rzucawkowy" - tzn. mam ochotę porzucać meblami - czyli po prostu coś zmienić w domu... kusi mnie nowe łóżko (co szczególnie odczułam po powrocie - te sprężyny wbijają mi się wszędzie ><"), ale pokusi mnie jeszcze długo, z funduszami nie ma aż tak różowo :P.

Niemniej - wypad do babci udał się wielce ^^. Młoda została wykurowana (bo jednak się przeziębiła - na dodatek w trakcie jazdy do babci się przegrzała, więc efekt był piorunujący :/), Antoś też już doszedł do siebie i z wielką radością chodzi znów do przedszkola. Wojtek również się wyszalał :). A ja odpoczęłam troszeczkę (co prawda 2 pierwsze noce młoda oczywiście załatwiła mi na cacy - po 3 godziny snu ><"), przytyłam ze 2 kilo :P i obkupiłam się na polowaniu z Marychetką :D. Obkupiłam się w szmatki rozmaite, głównie do dalszego przerobu :). wygrzebałam też trochę ciuszków i śliczną lalkę dla Leny (najwyraźniej się jej spodobała, bo potrafi się na nią całkiem długo patrzeć :D żadnej innej zabawki do tej pory nie zaszczyciła taką uwagą) i malutkiego przesłodkiego Cosia, który pokaże się tutaj na wiosnę :).
Swoją drogą ludzie musieli mieć niezłą zabawę, jak patrzyli na dwa dziewczątka w wieku zdecydowanie już 16+, ale zachowujące się jak 15tki :D - chicho ty i takie tam... i co chwilę gromki okrzyk - TILDA! jak tylko wypatrzyłyśmy coś w pasujący pod to określenie wzorek ^^.
A tu Lenicuh w nowych (wygrzebanych ofc) gatkach :D

Po powrocie, w niejakim pośpiechu, poczyniłam Miśka (nie mylić z moim bratem :P).
Zapisałam się do szkółki szycia przytulanek na forum Craftladies - i oto pierwsza z nich

W tym tygodniu szyjemy tildowego królika ^^


A dzisiaj, z okazji święta tynkarzy dostałam od Lubego niespodziankę ^^

(lalka akurat nie ta, co wspomniana wyżej - ale też śliczna ^^)


Na koniec - Monroma zaprosiła mnie do zabawy "Moje ulubione seriale"

Zasady zabawy:
1. Zamieść logo zabawy na swoim blogu.
2. Napisz kto Cię zaprosił.
3. Zaproś conajmniej 5 osób prowadzących bloga.
4. Wymień (i opisz) swoje ulubione seriale.

Do zabawy zapraszam wszystkich, którzy jeszcze się nie podzielili swoimi ulubionymi serialami, a mają ochotę :)

Przyznam, że wolę seriale od filmów :). Niestety jestem dosyć niewdzięcznym widzem, bo w trakcie oglądania robię setkę różnych rzeczy (prasowanie, szydełkowanie i takie tam), czasem oglądam jednym okiem i pół uchem :D.
A teraz seriale - lecim:

Absolutny nr 1 na mojej liście - Fringe.
"Serial opowiada o grupie osób prowadzących badania nad zjawiskami paranormalnymi. W jej skład wchodzą Agentka FBI Olivia Dunham, nadzwyczaj inteligentny, młody mężczyzna Peter Bishop, oraz jego ojciec Doktor Walter Bishop, który nazywany jest "następcą Einsteina". Oprócz rozwiązywania zagadek zjawisk paranormalnych, badają oni aspekty nauki alternatywnej (telepatia, lewitacja, niewidzialność, mutacja genetyczna itp.). Na całym świecie występuje seria zbiorowych eksperymentów, znanych jako "Wzorzec" (w którym np. noworodek umarł ze starości kilka godzin po narodzinach, lub ludzie uwięzieni w autobusie za pomocą substancji przypominającej bursztyn) i nie są znane powody ich wykonywania. Olivia, Peter i Walter mają za zadanie zbadanie tych dziwnych wydarzeń oraz ustalenie źródła ich pochodzenia. "
Tako na temat serialu rzecze Wikipedia.
Serial kocham miłością wielką ^^ I Oliwkę :>.
I jest to jedyny serial, który oglądam w pełnym skupieniu :D


Zaraz za Fringe plasuje się Carnivale.
"Serial jest odcinkowym dramatem osadzonym w USA w czasach wielkiego kryzysu. Osią fabuły jest motyw zmagań pomiędzy dobrem a złem, jak również walki pomiędzy wolną wolą a przeznaczeniem." (znów Wiki). Serial niestety został zakończony po 2 sezonach... żal :(.

A teraz już bez "miejsc"

Przygody Pana Michała - Pana Wołodyjowskiego zna (przynajmniej z tytułu) chyba każdy :).

Doctor Who - klasyka :D przyznaję bez bicia, ze starych Doktorów nie oglądałam... nowe natomiast mój Luby obejrzał już wszystkie, a ja razem z nim większość - teraz powoli powtarzam wszystko dokładnie (przynajmniej jak na mnie :D).

Supernatural - dwóch braci rusza na polowanie - na potwory. Plus anioły, demony (Crowley <3) i dosyć luźne traktowanie wszystkich mitologii. Chwilami Japończycy wysiadają :D. Główna dewiza serialu - posólmy to i spalmy :D Gigantyczny pluszowy miś z dwubiegunówką (gdzieś już kiedyś wrzucałam zresztą linka na blogu) czy odtopienie Titanica ("bo nie cierpię tj piosenki" :D) - to tam :D.

Leverage (po polsku - Uczciwy przekręt - jak jak kocham polskie tłumaczenia :/)
"Serial opowiada o grupie złodziei, z których każdy ma własny sposób działania i specyficzne umiejętności. Wspólnie zakładają oni fikcyjną firmę Leverage Consulting & Associates, będącą przykrywką dla kryminalnej działalności. Okradają oni korporacje i pomagają pokrzywdzonym przez nie ludziom." (znów Wiki)
cudne piramidalne przekręty i główne hasło serialu - ukradnijmy to (kradli już m.in. górę i senatora :D)

Columbo - chyba nikomu nie trzeba przedstawiać :) ciekawe ile jeszcze pokoleń będzie się zastanawiać, jak wygląda pani Columbo :D

Lie to me - dla odmiany, grupa wykrywająca kłamstwa :D. Świetny Tim Roth z latającym palcem :D. Jeden z ukochanych seriali mojego Lubego. I oczywiście, jako ze serial dobry - produkcja zawieszona :/.

MASH - "Serial komediowy o grupie amerykańskich chirurgów wojskowych i pielęgniarek służących w szpitalu polowym podczas wojny w Korei w latach 50." Moje dzieciństwo :D chyba ulubiony serial mojego taty :).

I jeszcze trochę, ale post zrobiłby się niemiłosiernie długi :D I tak z trudem powstrzymałam się od wsadzenia tutaj anime :D.

Dobrej nocy :)

niedziela, 29 stycznia 2012

Zizizizima!

Przymroziło :D.
Ale dobrze, może te wszystkie wirusy wymrozi...
Przy okazji - po pożaleniu się na blogu problemów z ogrzewaniem póki co nie odnotowałam :D

W piątek kontrola u neurologa z Leną... ech :/ Nie dość, że lekarz się pół godziny prawie spóźnił (chyba zapomniał, że tego dnia akurat miał być, bo normalnie przyjmuje w poniedziałek i środę), to młoda była tak wymęczona (przez całą drogę i w trakcie czekania na zmianę kwiliła i krzyczała), ze leżała jak zmięta szmatka i generalnie olewała wszystko i wszystkich - przez co pan doktor stwierdził, że postępy są bardzo niewielkie. Nasze uwagi - mam wrażenie - niezbyt go obchodziły.
Leków na szczęście żadnych nie przepisał (bo i nie wiadomo na co by miały być), zalecił konsultację z jakimś genetykiem dziecięcym w Warszawie (czyli jednak trzeba będzie się zainteresować IMiD) i stymulację sensoryczną - muzyka, dotyk i takie tam... stwierdził, że najważniejszy teraz jest rozwój mózgu ( i między zdaniami kazał się nie przejmować tym co mówi rehabilitantka, dużo nosić, nosić przodem).
Ale.
Ona muzykę, gadanie i dotykanie i co tylko - ma praktycznie cały dzień (ciężko, żeby nie - na naszych szalonych 2 pokojach). I jakoś efektów nie ma :/
Natomiast rehabilitantka twierdzi, ze najlepiej stymulują ćwiczenia. I jak na razie wychodzi na jej.
Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, ze do tej pory najmniej z Leną pomogli nam lekarze :/
Z nowych umiejętności panna Kluska opanowała wyjątkowo urocze spanie z paluszkiem wskazującym w buzi :)

Koniec narzekania :P
Czas na zdjęcia :P

Słoiczki, którym przy okazji trochę ładniejszej pogody udało się zrobić zdjęcia (dalej nie najlepsze, ale to już uroki kuchni z oknami na zachód i bloku na przeciwko okna) (i po raz kolejny pożądam lepszego aparatu ><" oraz ogólnej umiejętności robienia zdjęć)


I same słoiczki

Może i nie najpiękniejsze na świecie, ale cieszę się z nich jak głupia :D

Metryczka doczekała się oprawy, za dwa tygodnie pewnie trafi we właściwe ręce :)

Na razie nic nowego do pokazania nie mam - z woreczkiem jeszcze się waham, czy zostawić go tak, jak jest, czy jednak przerobić (i pewnie stanie na tym drugim), królik leży rozgrzebany. Szykuję się też w końcu do haftu Madame Butterfly :).

Na prośbę Alicji - przepis na racuszki ryżowe (z "Notesika Kulinarnego" na 2001 rok :P)

Szklanka ryżu
szklanka mąki pszennej
2 jajka
pół szklanki jogurtu lub śmietany
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 opakowania cukru waniliowego
ćwierć łyżeczki soli
olej do smażenia
owoce/konfitura/dżem/whatever

Ryż ugotować na sypko z dodatkiem soli, przecedzić, ostudzić. Jaja starannie roztrzepać z cukrem waniliowym. Ciągle mieszając, dodawać na przemian mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, jogurt , a na końcu ryż. Na dużej patelni rozgrzać olej i łyżką nakładać nieduże porcje ciasta. Smażyć z obu stron na złoty kolor. Gorące racuszki podawać polane zmiksowanymi owocami, konfiturą, dżemem lub posypane cukrem pudrem.

Mój komentarz do przepisu - racuchy zdecydowanie lepsze wychodzą na jogurcie. Ryż lepiej przestudzić, ale nie jest to absolutnie konieczne :) A najlepiej mi smakują z powidłami ^^.

A na koniec - dalej wyzywamy się na ACTA i klikamy :)
Raz
i dwa

Dobrego popołudnia wszystkim życzę i idę głowić się, jak zapakować łóżeczko młodej do wysyłki.
(Z tej okazji w domu odbyło się małe przemeblowanie i - jako wyrodna matka - wyniosłam dzieciom telewizor do ich pokoju :>)

(W ogóle jakoś mnie nosi ostatnio... i znów sprzątam... czyżby aura nadchodzącego święta tak na mnie działała?)

piątek, 23 grudnia 2011

Życzenia, a jakże :)

Spóźnione życzenia dla wszystkich, którzy wczoraj świętowali Przesilenie i niespóźnione (:)) dla wszystkich, którzy będą świętować jutro.
Spokojności, zdrowia, nadziei i radości... i w ogóle wszystkiego dobrego.
Uściski

środa, 14 grudnia 2011

pół roku i brak czasu

Jak chyba większość osób, cierpię na przedświąteczny brak czasu ><". Dlatego dzisiaj będzie wiecej zdjęć niż treści :P

Po pierwsze primo :) - skończyłam Totorka ^^ w końcu (ależ mam rozpęd, zaczęłam go w czerwcu ><")
No ale jest, najstarsze dziecię jest wielce radosne z jego powodu.
Tak sie prezentują w komplecie :)


Po drugie primo - w końcu doczekałam się numerka na drzwi
(przy okazji rozwiewam wątpliwości do do zawieszki z poprzedniego posta - zawieszka wisi w domu :) nie zaryzykowałabym zamontowania jej na klatce)

Po trzecie primo - jakiś czas (długi, wiem :P) udało mi si wygrać konkurs w Lawendowej Farmie - w nagrodę dotarły do mnie materiały na zrobienie własnej sojowej świeczuszki.
(tylko mech mój :P)
A całkem niedawno wygrałam balsamiki do ust u Adriany z bloga Lili Naturalna :) Te już zdążyłam napocząć i gorąco polecam ^^ usta po nich są cudowne :)

Po czwarte primo - prezent pod choinkę dostałam w tym roku wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze w listopadzie - ale jakoś do tej pory zapomniałam się pochwalić. Ale teraz prezentuję moją nową wielką miłość :D
Mam, mam, i jestem bardzo szczęśliwa ^^ co prawda do tej pory posłużyła mi do uszycia woreczka na piżamę dla Antka, który jednak czeka na wykończenie oraz do podkładania spodni... ale mam wobec niej wielkie plany na najbliższą przyszłość :).



A po piąte - the last but not the least  - tak naprawdę to najważniejsze chyba, więc to co najlepsze - zostawiam na koniec ^^
Myszka skończyła dzisiaj pół roczku ^^
I z tej okazji pokazał się również pierwszy ząbek ^^.
Moja duża dziewczynka ^^
Dziewczynka wsadza łapki do buzi oraz przekręca się na boczki, kilka razy nawet udało się na brzuszek ^^.


Dziękujemy wszystkim za dobre życzenia oraz dobre rady ^^.
Teraz pędzę próbować rozciągnąć czas, żeby wyrobić się ze wszystkim przed świętami :)


PS. W kilku miejscach wspominałam, że jestem nałogowym zbieraczem gałęzi :)
Oto dowód :D
A to i tak połowa tylko, druga część chowa się w kanapie lub leży w miejscu niezawadzającym, bo jest za długa na schowanie :P
Wszystko oczywiście ma w zamyśle odpowiednie przeznaczenie... teraz leżą i nabierają mocy urzędowej :).

Ogłoszenia