W końcu :). Sprawy ruszają do przodu, we wtorek, o ile nic się nie stanie, podpisujemy umowę wstępną na sprzedaż mieszkania ^^ Bardzo się cieszę, bo już mi w związku z tym nerwy zaczynały puszczać... Ale mam nadzieję, że teraz już będzie z górki (przynajmniej do czasu remontu :>).
Jutro jedziemy do rodziców... chłopcy już tam są, od tygodnia.. stęskniłam się trochę :).
W poniedziałek natomiast jedziemy z Lenką do kolejnego lekarza w Warszawie... zobaczymy co tam nam powiedzą...
Sama Lenka zaczyna się przymierzać do siadania... pełzanie niestety dalej jej nie wychodzi - nóżki pracują bardzo dobrze, problem jest z barkami - nie działają tak jak trzeba.... Leniuch zaczął się także przytulać :) I nie chce złazić z rąk :>. Teraz właśnie się awanturuje, ponieważ już długo siedziała u mnie i czas ją odłożyć (prikaz rehabilitantki, to nie to, że jestem wyrodną matką :P).
W robótkach nie idzie mi może tak szybko, jak bym chciała, ale cały czas do przodu :)
Z WIPów - jedna ze wspomnianych wcześniej metryczek
Plus TUSALowy słoiczek.
Metryczka prawie skończona, zdjęcie robiłam rano, teraz już kończę backstitche - zostaje mi imię (będę musiała trochę pokombinować, bo jest za długie, żeby haftować je ze wzoru) i koraliki... których oczywiście nie mam :/... miałam zamówić i zapomniałam, a teraz zastanawiam się, dokąd mam zamówić :P. Chyba do mojej mamy...
Co jeszcze... a, moja ostatnia zdobycz :) Na Pchlim Targu 2 udało mi się zdobić włóczki, bawełniane :) Doszły wczoraj...
o tyle :) jakoś tak 4 kg. :) Zapasy, że wystarczą mi na ze 2 lata :D.
I to za 30 zł :>
Z tej różowiutkiej w centrum pierwszego zdjęcia już zaczęłam robić butki dla Leny (bo złośliwie mi ze wszystkich wyrosła :P).
To by było tyle na dzisiaj. Od jutra nie będę miała zbyt regularnego dostępu do internetu, więc- do zobaczenia kiedy tylko będę miała trochę więcej czasu i internet :>.
PS. Stuknęło mi 100 obserwatorów ^^ Chyba najwyższa pora pomyśleć o jakichś cukierkach :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIP. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 lipca 2012
sobota, 7 lipca 2012
I need a Doctor, Podaj Dalej i inne inności
Ech... godzina 22, a dopiero zaczyna być czym oddychać... Nie podoba mi się to :P
Uff, musiałam sobie ponarzekać. Te upały mnie naprawdę wykańczają ><".
Plus od środy Leniucha zapewniła mi atrakcje w postaci wysokiej gorączki i innych kwiatków - po szczepieniu.
A przechodząc od marudzenia do rzeczy.
Jakiś czas temu zgłosiłam się u Deilephili do zabawy Podaj Dalej.
Na czym to polega?
Pierwsze 3 osoby, które podpiszą się pod tym postem otrzymają w ciągu 365 dni wykonany przeze mnie upominek. Każda z 3 zgłoszonych osób powinna ogłosić na swoim blogu taką samą zabawę. W zabawie można wziąć udział 3 razy.
Ktoś reflektuje? :)
To po pierwsze primo.
Po drugie
Stan moich WIPów
Powiem, ze jest całkiem zadowalający :D
Królik jest już gotowy
Razem z metryczką, którą dziś zaczęłam, powędruje w dal :).
Ćma prawie gotowa - czeka tylko na pranie i blokowanie
(wzór stąd - http://www.nezumiworld.com/crochet_049.htm)
Btw. nie spodziewałam się takich zachwytów nad nią :>
No i czy może ktoś ma pomysł, do czego ją użyć?
Bo musiałam, po prostu musiałam ją zrobić, natomiast nie zastanowiłam się w ogóle, czy mi się do czegoś przyda :D. (też tak czasem macie?)
No i moja Motylkowa Madame
Już całkiem blisko finiszu, ale zanim ją skończę - no cóż, trochę to potrwa... zostały mi backstitche i - no właśnie - koraliki.... okazało się, ze te, które miałam przyszykowane, są za duże i generalnie niezbyt pasują... tak więc jutro pewnie zamówię... i będę czekać :)
Po trzecie
Nie pokazywana wcześniej praca - zaliczeniowa na koniec szkółki szycia maskotek na forum Craftladies.
Tildowa czarownica ^^ - a jakże by inaczej...
Teraz w loży WIPów zasiadają metryczka i królik dla Bijki :) (siostrzyczko, przepraszam, ze mi tak wolno idzie ><").
A co do pierwszej części tytułu posta...
Przy okazji ulubionych seriali wspominałam o serialu "Doctor Who"...
No cóż...
Przybyłam
Obejrzałam (nowe serie)
Zostałam psychofanką :>
Teraz w kolejce do obejrzenia stoją w pierwszej kolejności stare sezony :> ...
A na liście "koniecznie trzeba to zrobić" usadowiły się m. in....
11ty doktor (i to do zrobienia jak najszybciej - jako prezent dla Lubego )
(stąd - http://pixelatedmushroom.blogspot.com/p/knittingcrochet-patterns.html#drwho)
Podobny kocyk
(zdjęcie wygrzebane na Craftsterze)
i - może kiedyś - taka torba
(stąd - http://quirkiecraft.blogspot.co.uk/2012/05/dr-who-travels-to-teesha-moore-land.html)
Swoją drogą nie tylko mnie się Doktor spodobał. Wczoraj pierworodny poprosił o szydełkowego Daleka :D... a Antoni bez przerwy chce oglądać jeden filmik
O ten:
I z tym optymistycznym akcentem odmaszerowuję spać :)
(I definitely need a Doctor :>)
PS. A w zeszłą niedzielę Antoni skończył 3 lata :D
Uff, musiałam sobie ponarzekać. Te upały mnie naprawdę wykańczają ><".
Plus od środy Leniucha zapewniła mi atrakcje w postaci wysokiej gorączki i innych kwiatków - po szczepieniu.
A przechodząc od marudzenia do rzeczy.
Jakiś czas temu zgłosiłam się u Deilephili do zabawy Podaj Dalej.
Na czym to polega?
Pierwsze 3 osoby, które podpiszą się pod tym postem otrzymają w ciągu 365 dni wykonany przeze mnie upominek. Każda z 3 zgłoszonych osób powinna ogłosić na swoim blogu taką samą zabawę. W zabawie można wziąć udział 3 razy.
Ktoś reflektuje? :)
To po pierwsze primo.
Po drugie
Stan moich WIPów
Powiem, ze jest całkiem zadowalający :D
Królik jest już gotowy
Razem z metryczką, którą dziś zaczęłam, powędruje w dal :).
Ćma prawie gotowa - czeka tylko na pranie i blokowanie
(wzór stąd - http://www.nezumiworld.com/crochet_049.htm)
Btw. nie spodziewałam się takich zachwytów nad nią :>
No i czy może ktoś ma pomysł, do czego ją użyć?
Bo musiałam, po prostu musiałam ją zrobić, natomiast nie zastanowiłam się w ogóle, czy mi się do czegoś przyda :D. (też tak czasem macie?)
No i moja Motylkowa Madame
Już całkiem blisko finiszu, ale zanim ją skończę - no cóż, trochę to potrwa... zostały mi backstitche i - no właśnie - koraliki.... okazało się, ze te, które miałam przyszykowane, są za duże i generalnie niezbyt pasują... tak więc jutro pewnie zamówię... i będę czekać :)
Po trzecie
Nie pokazywana wcześniej praca - zaliczeniowa na koniec szkółki szycia maskotek na forum Craftladies.
Tildowa czarownica ^^ - a jakże by inaczej...
Teraz w loży WIPów zasiadają metryczka i królik dla Bijki :) (siostrzyczko, przepraszam, ze mi tak wolno idzie ><").
A co do pierwszej części tytułu posta...
Przy okazji ulubionych seriali wspominałam o serialu "Doctor Who"...
No cóż...
Przybyłam
Obejrzałam (nowe serie)
Zostałam psychofanką :>
Teraz w kolejce do obejrzenia stoją w pierwszej kolejności stare sezony :> ...
A na liście "koniecznie trzeba to zrobić" usadowiły się m. in....
11ty doktor (i to do zrobienia jak najszybciej - jako prezent dla Lubego )
(stąd - http://pixelatedmushroom.blogspot.com/p/knittingcrochet-patterns.html#drwho)
Podobny kocyk
(zdjęcie wygrzebane na Craftsterze)
i - może kiedyś - taka torba
(stąd - http://quirkiecraft.blogspot.co.uk/2012/05/dr-who-travels-to-teesha-moore-land.html)
Swoją drogą nie tylko mnie się Doktor spodobał. Wczoraj pierworodny poprosił o szydełkowego Daleka :D... a Antoni bez przerwy chce oglądać jeden filmik
O ten:
I z tym optymistycznym akcentem odmaszerowuję spać :)
(I definitely need a Doctor :>)
PS. A w zeszłą niedzielę Antoni skończył 3 lata :D
niedziela, 24 czerwca 2012
WIPy, TUSAL i anioł
Dzisiaj będzie w miarę szybko :P
Znowu mam problem z czasem - dlaczego doba jest taka krótka?!
Nie ma ktoś pożyczyć jakiegoś Tardisa? :P
Loża szyderców... pardon, WIPów... Mam nadzieję, że to mnie zmobilizuje do skończenia ich jak najszybciej.
Królik
i ćma :)
Oczywiście WIPów jest więcej, ale wstyd się do tego przyznawać, a i te chcę skończyć w pierwszej kolejności.
Coś co jeszcze wczoraj było WIPem, ale zostało skończone i trafiło jako prezent na 25 rocznicę ślubu mojej chrzestnej :)
Janioł opiekuńczy
Janioł jest naprawdę spory - 88 cm - większy od Leny, a mniejszy od Antka.
Tutaj zdjęcie zaraz po uszyciu - żeby było widać rozmiar.
Prezent się spodobał, a przyznam, że i ja jestem z niego całkiem zadowolona :)
No i na koniec TUSALowy słoiczek
Razem z moją Madame Butterfly. Trochę jej przybyło, została mi większość ostatniej kartki i koraliki.
I na tym kończę i pędzę dalej oglądać Doktora ^^
PS. Wszystkiego dobrego z okazji Przesilenia/Kupały/Sobótki itd :) Niech lato będzie dobre ^^
Znowu mam problem z czasem - dlaczego doba jest taka krótka?!
Nie ma ktoś pożyczyć jakiegoś Tardisa? :P
Loża szyderców... pardon, WIPów... Mam nadzieję, że to mnie zmobilizuje do skończenia ich jak najszybciej.
Królik
i ćma :)
Oczywiście WIPów jest więcej, ale wstyd się do tego przyznawać, a i te chcę skończyć w pierwszej kolejności.
Coś co jeszcze wczoraj było WIPem, ale zostało skończone i trafiło jako prezent na 25 rocznicę ślubu mojej chrzestnej :)
Janioł opiekuńczy
Janioł jest naprawdę spory - 88 cm - większy od Leny, a mniejszy od Antka.
Tutaj zdjęcie zaraz po uszyciu - żeby było widać rozmiar.
Prezent się spodobał, a przyznam, że i ja jestem z niego całkiem zadowolona :)
No i na koniec TUSALowy słoiczek
Razem z moją Madame Butterfly. Trochę jej przybyło, została mi większość ostatniej kartki i koraliki.
I na tym kończę i pędzę dalej oglądać Doktora ^^
PS. Wszystkiego dobrego z okazji Przesilenia/Kupały/Sobótki itd :) Niech lato będzie dobre ^^
sobota, 5 maja 2012
lenistwo
Lenistwo mnie dopadło. Nie wiem, czy to ten długi weekend, nagłe lato na koniec kwietnia czy co...
niemniej, komputer ruszam stosunkowo mało - stąd poważne zaległości w lekturze blogów :P. Trzeba to nadrobić...
Ale ale :)
Miałam się pochwalić.
We środę przyszła paczuszka (ha, paczuszka - wielkie pudło :D) od Kasi - u której wygrało mi się :> ostatnio candy.
No popatrzcie jakie cuda ^^
Aż mi się przez resztę dnia pyszczek cieszył ^^. Zresztą - dalej się cieszy :D.
Robótkowo się wykańczam :P.
Ot taka mała zajawka czegoś, co powinnam jutro skończyć :) (ale w całości pokażę dopiero, kiedy dostanie to osoba, dla której jest przeznaczone).
Dziergam też Madame, szyję, zaszywam podarte ubrania i zabawki, których nagle powyłaziły jakieś dziwne ilości i (co jest przyczyną tego poprzedniego :P) sprzątam, sprzątam i jeszcze raz sprzątam. Częściowo - bo mnie naszły wiosenne porządki, częściowo - bo przy tylu osobach na takim metrażu zawsze jest co robić :P (np. Antoni właśnie przeleciał z miseczką płatków - oczywiście kilka mu wypadło...)
Wczoraj dopucowałam mieszkanko, bo miał przyjść pan z agencji nieruchomości - przedyskutować i podpisać umowę i zrobić zdjęcia... więc - chatka odpicowana. Pan ostatecznie nie przyszedł - ponoć się rozchorował (chyba na długi weekend :P czy inny leżing albo smażing) i ma zadzwonić w poniedziałek... ale było czyściusieńko... dopóki nie wrócili chłopcy. W ciągu godziny mieszkanie wyglądało jakby przez nie huragan przeszedł....
Syzyfowa praca...
A na zakończenie - mlecyk...
zerkająca...
niemniej, komputer ruszam stosunkowo mało - stąd poważne zaległości w lekturze blogów :P. Trzeba to nadrobić...
Ale ale :)
Miałam się pochwalić.
We środę przyszła paczuszka (ha, paczuszka - wielkie pudło :D) od Kasi - u której wygrało mi się :> ostatnio candy.
No popatrzcie jakie cuda ^^
Aż mi się przez resztę dnia pyszczek cieszył ^^. Zresztą - dalej się cieszy :D.
Robótkowo się wykańczam :P.
Ot taka mała zajawka czegoś, co powinnam jutro skończyć :) (ale w całości pokażę dopiero, kiedy dostanie to osoba, dla której jest przeznaczone).
Dziergam też Madame, szyję, zaszywam podarte ubrania i zabawki, których nagle powyłaziły jakieś dziwne ilości i (co jest przyczyną tego poprzedniego :P) sprzątam, sprzątam i jeszcze raz sprzątam. Częściowo - bo mnie naszły wiosenne porządki, częściowo - bo przy tylu osobach na takim metrażu zawsze jest co robić :P (np. Antoni właśnie przeleciał z miseczką płatków - oczywiście kilka mu wypadło...)
Wczoraj dopucowałam mieszkanko, bo miał przyjść pan z agencji nieruchomości - przedyskutować i podpisać umowę i zrobić zdjęcia... więc - chatka odpicowana. Pan ostatecznie nie przyszedł - ponoć się rozchorował (chyba na długi weekend :P czy inny leżing albo smażing) i ma zadzwonić w poniedziałek... ale było czyściusieńko... dopóki nie wrócili chłopcy. W ciągu godziny mieszkanie wyglądało jakby przez nie huragan przeszedł....
Syzyfowa praca...
A na zakończenie - mlecyk...
oraz najpiękniejsza z dziewczynek :)
odpoczywająca w słońcu (wędruje za tą słoneczną plamą jak kociątko :>)zerkająca...
oraz z najlepszym ostatnio przyjacielem :).
A teraz zmykam oglądać mój ukochany serial, bo mnie jakoś tak naszło, a zaległości mam już spore...
Do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























