Pomoc dla Lenki

niedziela, 5 czerwca 2011

szaleństw ciąg dalszy

w sumie to już bez szaleństw :P
za to zaległe zdjęcia.

po kolei.

1. Efekt nieobecności dziecków obu (poza - oczywiście - praniem, prasowaniem, sprzątaniem i naprawianiem :P).
Zaczęłam się denerwować, że nie mam gdzie biżuterii trzymać... to znaczy, niby miałam, ale miejsca mało, wszystko poplątane, a znaleźć kolczyki do pary...
To się zmajstrowało takie cuś.
rozmontowałam bambusowe drabinki do kwiatków :D
kiepskawa jakość zdjęć, bo ramka wisi w przedpokoju, który jest długi i ciemny :/.
Z czasem jeszcze trzeba będzie skołować coś na kolczyki-wkrętki, bo te jeszcze pomieszane leżą...

2. Prezent urodzinowy dla siostrzenicy :) wzór Beaśki - dziękuję :)
roboczo na imię dostała Adelajda :D
ma torebeczkę...
oraz szaliczek i berecik, gdyby zrobiło się zimno...
a w razie, gdyby temperatura podskoczyła, szaliczek można schować do torebki :).

3. Już po powrocie Wojtka od babci - wracałam z przedszkola i żal mi się zrobiło, jak zobaczyłam, ile płatków róż leży...
więc szybko podreptałam w krzaczory i wróciłam - królowa róż z włosami pełnymi pyłku i robaczków - z całą siatką płatków.
I dopiero zaczęłam się zastanawiać, co ja właściwie z nimi zrobię :D. Na przetwory jakoś nie mam weny... (może jak truskawki będą trochę tańsze, to zrobię dżem truskawkowo-pomarańczowy - temu się nie oprę :)). Część, ta mniej wyględna, poszła do suszenia z przeznaczeniem na kadzidło... część została przerobiona na wodę różaną...
Część czeka na przerobienie na peeling (robótka na dzisiejszy wieczór, albo jutro - jeśli blender sobie nie poradzi, będę musiała brata nawiedzić :P)...
A część...
została przerobiona na cukier różany (przepis z Green Canoe).
Będzie jak znalazł na prezenty dla mamy i siostry chrzestnej ^^.

4. Mydełka lawendowe.
Będą na prezent ślubny dla kolegi. Na sam ślub pewnie nie dam rady (to już w sobotę, a do soboty raczej nie dołażę)... ale mam nadzieję, że prezent się spodoba. Nawet jeśli nie do mycia, to pachną obłędnie i wyglądają też chyba nie najgorzej :P.


No i tyle. Teraz zostaje dodziubać w końcu ten woreczek szydełkowy... no i Wojtuś, jako spóźniony prezent na Dzień Dziecka, zażyczył sobie szydełkowe Totorki - więc będą Totorki.^^. Dalej w kolejce - hafty na wymiankę, serwetka... dużo planów, mam nadzieję, że siły też się znajdą :D

Swoją drogą, dziecię starsze ten Dzień Dziecka to miało wyjątkowo długi... 1go - atrakcje w przedszkolu w postaci wyjścia do ogrodu botanicznego oraz przyjęcie urodzinowe Zosi (wcześniej wspomnianej siostrzenicy :))... w piątek znowu Ogród botaniczny, tym razem z wujkiem - załapali się akurat na wigilię Nocy Kultury, więc kupa atrakcji - pisanie piórem (dostałam pięknie zapieczętowany list :D), gra na prawdziwym rogu, tkanie na krośnie, kiełbaski z ogniska...zmordowani wrócili obaj :) Fajnie mieć takiego brata... ^^
A dzisiaj - kurs gotowania w restauracji - prezent od siostry chrzestnej mojej :)

A na koniec - wielorybek :P
i tyle na dziś ^^.

14 komentarzy:

  1. Wielorybku :* :D

    Jak ja Ci tej energii zazdroszczę, siedzisz Ty w miejscu czasami nic nie robiąc? :)

    A wieszadło na kolczyki zgapiam bezapelacyjnie, nie ma to tamto :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, człowiek zniknie na kilka chwil, a tu się tyle cudów pojawiło! Co za kreatywność! Aż mi wstyd, że przez ponad tydzień nie mogłam się do niczego zabrać....
    Cudowne mydełka, słodki króliczek, wieszak na biżu bardzo pomysłowy! Ale Ty - Wielorybku - powalasz! Jesteś piękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tuomeczko !!!! Fajnie Cie widziec!!!!!
    Poprawilas mi humor, naprawde! Zwlaszcza:
    -mydelkami
    -cukrem rozanym
    -kroliczek do schrupania
    - no i wieszak....
    Masz energie niespozyta!
    Czuje, ze razem wywrocilybysmy swiat do gory nogami:-)))))
    Poweim tyle, slodki pseudowielorybku:
    Mam 158cm wzrostu, a tydzien przed porodem wazylam...86kg, wiec prosze Cie....z tym "wielorybkiem" :-)))))))))))))
    Przytulam i wspanialosci w tym tygodniu zycze!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej ten wieszaczek na biżuterię to mogę sobie zgapić? :) super pomysł :)

    Całkiem śliczny z Ciebie wielorybek.. :) mnie też już ciągnie coby się troszkę zwielorybić ;)

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jak Nath, jestem zachwycona wieszakiem na kolczyki - nie dość, że jest niesamowicie prosty to do tego tak praktyczny!

    OdpowiedzUsuń
  6. baaardzo mi się podoba kłapouchy! i wielorybek tyż :D :* pozdrawiam - Kallisto

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne to wszystko ale i tak najbardziej podoba mi się Wielorybek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A jaki długi post :) Bardzo ładnie wyglądasz, ciąża Ci służy :) Śliczną Adelajdę stworzyłaś, rozbraja mnie torebka, do której można upchnąć szalik :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładnie się trzymacie Wielorybku :) Zazdroszcze tej energii... ale z tego co pamiętam, ja w ciąży też tryskałam energią.
    Fajny pomysł na uporządkowanie kolczyków - oj mam ten sam problem :) Adelajda słodziuchna :) a mydełka lawendowe - mmyyyhhh czuje ich zapach, uwielbiam lawende ;-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny pomysł z wieszaczkiem na biżuterię, a mydełka lawendowe wyglądają obłędnie... pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje za odwiedziny u mnie.
    Uwielbiam mydełka lawendowe,ale dla mnie zrobienie ich to totalne czary ;) okruszynka śliczna. Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak robisz mydełka? Bo jak o tym czytałam to trochę skaplikowane się wydaje ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Wieszak na kolczyki wspaniały a królik przepiękny )gdybym nie była za stara to bym takiego chciała...dzieci jeszcze nie mam więc pozostaje czekać :)

    OdpowiedzUsuń

Ogłoszenia